Gdy ci smutek drąży czaszkę,
do poety idź na fraszkę.
Na plus
III miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Matematyczno-Literackim „Matematyka fraszką, wierszem i limerykiem” – EDYCJA 5, Bielsko-Biała 2024
Nie żałujcie drogie smyki
czasu dla matematyki,
bo kto dobrze liczyć umie,
ten na plus wychodzi w sumie.

Na dorastanie
Czy to jest nasza dziewczynka mała?
Już taka duża? Taka dojrzała?
Głową już ponad tablicę sięga!
Oj, szybko rośnie nam ta potęga…
Na lebra
II miejsce w X Konkursie Literackim o statuetkę Sowy Tuchówki pt. „Fraszka się Tu-chowa”, Tuchów 2024
Był na ślonsku leber, lewy do roboty.
Mioł kudły jak bebok, zmazane galoty
i na głos wyśmiywoł uwagi farorza,
że go za lynistwo czeko kara Boża.
Zląkł się dziepro, kiedy ksiądz pedzioł, że w piekle
bydzie musioł co dziyń przeblykać fuzekle.
leber – nierób, leń
kudły – włosy
bebok – straszydło
farorz – proboszcz
dziepro – dopiero
pedzioł – powiedział
przeblykać – przebierać, zmieniać
fuzekle – skarpety

Na przesądy
Nagroda specjalna Burmistrza Tuchowa oraz Towarzystwa Miłośników Tuchowa w X Konkursie Literackim o statuetkę Sowy Tuchówki pt. „Fraszka się Tu-chowa”, Tuchów 2024
Kiedyś pewien ancykrys bardzo zabobonny
buchnoł Cudowny Obraz Tuchowskiej Madonny.
Wpadł, bo się korowodził przy klasztornej bramie,
ciskając siedem razy sól przez lewe ramię.
Sąd sobie te przesądy wyszydzić pozwolił
i skazał go na siedem lat w kopalni soli.
ancykrys – zły człowiek
buchnonć – ukraść
korowowdzić się – robić coś bardzo długo, guzdrać się
ciskać – rzucać
Na kierowcę
Wyróżnienie w X Konkursie Literackim o statuetkę Sowy Tuchówki pt. „Fraszka się Tu-chowa”, Tuchów 2024
Stulatek z Poznania, w pewną letnią środę
wybrał się na Wawel własnym samochodem.
W Krakowie napotkał kontrolę drogową.
Policjant go zmierzył i pokręcił głową:
„A pan się nie boi prowadzić w tym wieku?”
„Nie boję, nie boję – jestem wciąż na fleku.”
na fleku
1. w Poznaniu: w pełni sił, w dobrej formie mimo słusznego wieku
2. w Krakowie: pod wpływem alkoholu, na rauszu
Na prezencję
Nad Niemnem grusza wierzbę strofuje:
„Niech droga pani pień wyprostuje
i niech poprawi pani koronę,
wyeksponuje liście zielone,
a tamte suche gałęzie schowa.
Szybko, bo idzie tu Orzeszkowa!”
Na kowala
Ustroń miał kiedyś kowala,
który się ciągle przechwalał,
że rzuca podkową dalej
niż wszyscy inni kowale.
W turnieju raz na Wawelu,
gdzie konkurentów miał wielu,
rzucił najdalej ze wszystkich.
Zwycięstwa był bardzo bliski,
lecz zamiast przyjąć owacje,
dostał dyskwalifikację.
Zachował się niesportowo,
bo kiedy rzucał podkową,
zapomniał kowal z Ustronia,
by od niej odczepić konia.
Na wokalistę
Pewien kogut spod Poznania
wybrał się na przesłuchania.
Pragnął zostać wokalistą,
i choć nie piał całkiem czysto,
bardzo ciepło go przyjęli.
Świetnie trafił w gust kapeli.
Szybko wzmocnił skład zespołu,
częścią stając się… rosołu.
Na sąsiada
Wścieka się Marian, płacze Teresa.
Ich sąsiad kupił dziś Mercedesa.
Na pływaka
Pewien pływak z Kołobrzegu,
podpuszczony przez kolegów,
by dać dowód swej odwagi,
ruszył wpław do Kopenhagi.
Gdy port ujrzał z szyldem „Dania”,
był na skraju wyczerpania.
Z trudem objął jakąś boję.
Wtem doczytał: „i napoje”.
Na słonia
Na safari pewien słoń
stanął na turysty dłoń
i prawicy nieszczęśnika
nadał wygląd naleśnika.
Chociaż winny był sam człek,
to turysta tak się wściekł,
że na słonia zwalił winę,
zrobić z niego chciał słoninę,
a w najdzikszy popadł szał,
kiedy ktoś mu radę dał,
by skorzystał z wielkiej dłoni
i przed słońcem się osłonił.
Na strażaka
Kiedyś w Andrychowie zawodowy strażak
w deszczową sobotę uciekł sprzed ołtarza.
Później wszystkim mówił, którzy go pytali,
że mu się na razie do ślubu nie pali.
Na wybaczanie
Kiedy ludzie patrzą, zachowuj się grzecznie.
Bóg ci grzech wybaczy, człowiek niekoniecznie.
Na długie życie
Pacjent lekarzowi dziurę w brzuchu wierci:
– Jak długo żył będę?
– Aż do pańskiej śmierci.
Pod lipę
Marzę, by kiedyś, pod koniec lata,
usiąść pod lipą i choć na chwilę
od pędzącego odpocząć świata,
wyżyny zmartwień zostawić w tyle.
Marzę, by leżeć cicho na trawie
i w miękkim cieniu lipowych liści,
patrząc jak niebem suną żurawie,
z myśli ponurych głowę oczyścić.
Niestety nigdy tego nie zrobię,
nigdy marzenia swego nie spełnię,
nigdy pod lipą nie spocznę sobie…
bo się na drzewach nie znam zupełnie!
Na obcą kobietę
Obcą zobaczył kobietę,
gdy z twarzy zmyła tapetę.
Na sezon grzewczy
Gdy niebo jak ogień płonie
i trudno wytrzymać upały,
myślę o grzewczym sezonie,
co ciągnął się trzy kwartały.
Niegrzeczne pytania
Niegrzecznie jest pytać kobietę o lata,
mężczyznę jak duża jest jego wypłata,
posła czy pamięta przedwyborcze słowa,
a pisarza kiedy będzie książka nowa.
Na podtytuł
(gdy podtytuł więcej treści
od samego wiersza mieści)
Jesteś królem podtytule!