Minął sierpień, minął wrzesień,
w gniazdach nie ma już bocianów.
W parku z wiatrem tańczy jesień
pośród liści i kasztanów.
Coraz później wstaje słońce,
coraz szybciej spać się kładzie.
Szpaki chcą dać wielki koncert
nim odlecą w listopadzie.
Zuzia z babcią myją śliwki
na słodziutką marmoladę.
W sieni suszą się prawdziwki,
które rankiem zebrał dziadek.
Przy ognisku mama z tatą,
w piaskownicy Krzyś i Kamil.
Wokół pachnie babie lato
pieczonymi ziemniakami.
W brzuchu glinianego słoja
cicho kiszą się ogórki.
Na orzechu w rudych strojach
w berka grają trzy wiewiórki.
Zasłuchani w liści szelest
przechadzamy się po lesie.
Z wiatrem tańczy coraz śmielej
piękna polska Złota Jesień.